Amerykańskie wieżowce

piątek, 25 kwietnia 2008

Stojący poza gęstym lasem wieżowców Chicago Lake Point Tower zawsze przewijał mi się gdzieś na zdjęciach wieżowców jakie zwykłem kolekcjonować w przepastnych zakamarkach mojego dysku. Osamotniony 197 metrowy kolos był w swoim czasie (czyli w latach 60 ubiegłego wieku) najwyższym apartamentowcem na świecie.

Lake Point Tower w Chicago

Oczywiście budynek nie jest pochyły, ale jakaś taka fota mi się znalazła na Flickrze. Autor: my new clever name / Flickr

Lake Point Tower w Chicago

Autor: Flipped Out / Flickr

Im więcej znajduję fotografii tego budynku tym bardziej mi się podoba. Już parę minut temu opublikowałem tą notkę, ale dorzucę jeszcze te dwa zdjęcia... Chociaż jeden taki wieżowiec w Polsce Panowie Architekci - może być we Wrocławiu.

Lake Point

Fot. SmackNally / Flickr

Lake Point Tower w Chicago

Darren Ryan / Flickr

Piękny to budynek, wdzięczny i fotogeniczny. No a przede wszystkim czarny. Jego szczęśliwi mieszkańcy niedługo będą się cieszyć widokiem z okna na fantastyczny chicagowski skyline. A przynajmniej na jego część. Po drugiej stronie ulicy Lake Shore Drive wyrasta już bowiem bezwstydnych rozmiarów przerośnięta świeczka, czyli . Ten 609 metrowy wieżowiec zostanie prawdopodobnie oddany do użytku w roku 2011 ostatecznie zdetronizując Króla, czyli budynek Sears Tower na chicagowskiej ziemi.

Chicago Spire Santiago Calatravy

Źródło: Santiago Calatrava

Chicago Spire Calatrava

Źródło: Santiago Calatrava

wtorek, 04 grudnia 2007

Miłośnicy wszelkich zdarzeń spod znaku wielkiej demolki zostaną dzisiaj zaspokojeni. Manhattan po kataklizmie, wszędzie odłamki, zgliszcza i mnóstwo okopconych budowli. Żeby było jasne brzydzę się wszystkimi przejawami terroryzmu, a takie widoki akceptuję jedynie wirtualnie (to jasne, ale lepiej zabezpieczyć się - w końcu tajne służby na posterunku).

Szwedzka pożoga

Apokaliptyczne wizje na fotografiach to dzieło szwedzkich studentów scenografii i graczy Warhammera 40K. Wszystko znajduje się w 3-pokojowym mieszkaniu jednego z panów obecnych na zdjęciach. Jak sami przyznają, do zbudowania chwytliwych dekoracji wykorzystali całą stertę pudeł po sprzęcie RTV oblepionych najtańszą taśmą klejącą. Zużyli również masę pianki modelarskiej, kleju do drewna, kleju silikonowego i wypełniacza do betonu(!). Na koniec została im jeszcze (aż) stylizacja modeli tak, aby przypominały prawdziwe obiekty. Efektem jest 50 nadwątonych wieżowców, o które mieszkańcy mogą potykać się rano w drodze z łóżka do toalety. Bomba.

Szwedzkie zabawy

A wszystko po to aby nakręcić teledysk dla kalifornijskiej kapeli Strata... Nazwa by się zgadzała, szczególnie, ze tytuł ich płyty to "End of the world". Fakt - zniszczenie nawet kawałka NY to rzeczywiście byłaby wielka Strata.

Tajski masaż

Plakat też jest domowej roboty i też rządzi...

Rosyjska ruletka

Źródło: Work In Progress

 
1 , 2

.

Google