Movieżowce

niedziela, 09 grudnia 2007

Poszukując ilustracji do wpisu, który miał zasilić nieco sflaczałą już kategorię "Movieżowce", wpisu o przepięknej wizji zepsutego świata przyszłości, natrafiłem na ciekawy słowacki artykuł . Czemu, pytam się, w bratnim kraju Czechosłowacji nie trafił się tak kreatywny tłumacz jak nasz rodzimy, który przetłumaczył tytuł dzieła Ridleya Scotta "Blade Runner" w znanego nam wszystkim "Łowcę Androidów"? Jakże ukwieciłby Wasze czytniki RSS awangardowy "Futuristický Odpádlik" albo "Ostrý Prihazitél"? Ale nie. Musiał zostawić tak jak było.

Blade Runner poster

W świecie, w którym budynki wielkości WTC wykorzystywane były jako budki z kebabem, główna siedziba korporacji Tyrell, 700 metrowa piramida w Los Angeles, mogła i powinna budzić respekt. Masywna konstrukcja była prawdopodobnie miejcem narodzin replikantów i początkiem ich odwetu po powrocie na Ziemię. Kontynuując rozpoczęty poprzednim postem wątek modelarski, doczepię jeszcze parę zdjęć z przyrządzania gigantycznej dekoracji z oryginalnymi podpisami:

Tyrell Corporation Headquater

Stavba modelu pyramídy Tyrellovej spoločnosti

Tyrell Corporation Headquater

Hotová pyramída pripravená na fotenie

Tyrell Corporation Headquater

Scéna preletu okolo pyramídy

Ridley Scott Tyrlell Building Blade Runner

Režisér Ridley Scott pri nakrúcaní filmu Blade Runner (1982). Tak, tak, reżyser był chyba zadowolony z wyników pracy speców od efektów skoro dał sobie zrobić tak wymowne zdjęcie...

Tyrell Corporation Headquater

Blade Runner na lata wyznaczył kanon ukazywania czarnej, cyberpunkowej przyszłości. Kolejne filmy próbowały i wciąż próbują czerpać z klimatu wykreowanego przez Scotta. Nie życzę swoim dzieciom, czy wnukom podobnych widoków przez okno (sobie nie życzę - akcja Runnera była umiejscowiona w 2019 roku - 7 lat po wybudowaniu naszych autostrad i stadionów...), ale w ciemnym kinie, przy wielkim ekranie... Te spowite mgłą, wiecznym smogiem, czarne, majestatyczne budowle... mniam...

Źródła: moviemania.sk , science-fiction.pl
środa, 27 czerwca 2007

Wstęp do nowej kategorii przeczytać można w poprzedniej notce. Treści reklamy tłumaczył nie będę, o wiele lepiej zrobi to za mnie niezastąpiony YouTube (tak, tak już ci wybaczyłem). Debiutantem w kategorii Movieżowców zostaje Marina Tower z Chicago. Nie jest to pierwszy i na pewno nie ostanio chicagowski wieżowciec pojawiający się na tych łamach, a to dlatego, że z niewiadomych przyczyn czuję duży sentyment do budowli z tego miasta.

Niezwykle według mnie fotogeniczny apartamentowiec Marina Tower, zwany zdaje się również kukurydzą, to kompleks składający się z dwóch niemal identycznych wież, każda o wysokości 179 metrów. Pierwszych 18 pięter każdego z budynków zajęte jest odkrytym, przewiewnym parkingiem, idealnym dla chcących pochwalić się swoim samochodem mieszkańców i nieco mniej dogodnym dla użyczających swoim żonom aut biznesmenom.

Marina Towers

Marina Tower Chicago

Nieco kontrowersyjna forma tej budowli, świetnie, moim zdaniem, broni się przez krytyką, stanowiąc udany dodatek dla pozostałych, typowo kwadratowych wieżowców, tak charakterystycznych dla tego miasta. Nie należy też zapominać, że wybudowana została w 1964 roku - gdyby część dzisiejszych architektów, szczególnie projektujących dla Polski zbliżyłaby się choć do tego poziomu...

Marina Tower Chicago

Zdjęcia: aurora, shutterBRI, Diego Sierralta

.

Google